FIORDY – NORWESKIE PERŁY REJS 30.06-07.07.2013

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dzień 1

Spotykamy się w środku nocy na parkingu, nasze bagaże są zdecydowanie większe niż zwykle. No ale cóż – oprócz zwiedzania i wypoczynku zaznamy też sporej dawki luksusu: uroczyste kolacje, galowe wieczory, spektakle w teatrze, koncerty oraz wizyty w kasynie. Transfer autokarem przebiega sprawnie. Już przed południem znajdujemy się w porcie w Kilonii. Przy nabrzeżu cumują białe promy oraz kolorowe żaglowce. W końcu nasze oczy zaczynają błyszczeć. Powodem jest ogromny wycieczkowiec z napisem MSC MUSICA. Prawie 300 m długości i 16 pokładów musi robić wrażenie! Wysiadamy z autokaru i od razu „wpadamy w ręce stewardów” W niespełna 10 minut uwolnili nas od ciężkich bagaży, a za kolejne 30 minut jesteśmy już pasażerami MSC MUSICA. Wszystko sprawnie i na najwyższym poziomie.

Dokładnie o godz. 16.00 wielki, biały kolos odbija od brzegu. Kierunek północ. Na pokładzie rozpoczyna się „festiwal luksusu” i niezapomnianych doznań kulinarnych. Do dyspozycji mamy kilkadziesiąt metrów bufetów wypełnionych rozmaitymi potrawami, deserami i owocami. Podczas uroczystej kolacji poznajemy naszych kelnerów. Są wśród nich wesoły Antonio i skromny Filipe. Wszyscy eleganccy i profesjonalni.

Musical w teatrze, koncerty w lobby barach, spacery po pokładach, dreszczyk emocji w kasyno, dyskoteka – tak mija pierwszy wieczór i noc na statku.

Dzień 2

W sumie do pokonania mamy 697 mil morskich. Kierujemy się do Flaam w Norwegii. Odległość imponująca. Jest to tzw. dzień na morzu. Można do woli korzystać z dobrodziejstw jakie oferuje statek. Podczas wieczoru galowego zapoznajemy się z naszym kapitanem i oficerami. Około północy latarnia morska oznajmia, że wpływamy do fiordu. Cały czas w TV mamy podgląd na pozycję statku. Zmienia się krajobraz. Około 2.00 koneserzy z naszej grupy odkrywają pyszny sernik w restauracji na 7 pokładzie.

Dzień 3

Flaam – samo wpłynięcie do portu tak dużej „łódki” robi niesamowite wrażenie. W bezpośrednim sąsiedztwie mamy góry i malownicze miasteczko. Czeka nas przejazd koleją górską Flamsbana. Ponad 20 km górskiej trasy, 20 tuneli, 865 metrów przewyższenia i tysiące przepięknych widoków. W czasie wolnym niektórzy wypożyczają rowery i zwiedzają okolicę. Piwko w regionalnej karczmie kosztuje ok. 50 zł. Na szczęście mamy swój „bar na wodzie”. Odpływamy o 19.00. Kierunek północ. Kolacja, teatr, lobby bar i nagłe zdziwienie. Spoglądamy na zegarki. Jest 22.30, a słońce świeci w najlepsze i nie zamierza zachodzić. Seria zdjęć z zegarkiem w tle!

Dzień 4

„Kto rano wstaje temu bozia daje” – zielone góry, złote słońce i opadające mgły – widok dech zapiera. Dziesiątki ludzi o 7.00 rano na pokładzie widokowym podziwia Hellesylt. To dopiero początek wrażeń. Kolejny port: Geiranger. Urokliwe miasteczko, na każdym kroku witają nas uśmiechnięte Trole – niejeden polityk chciałby być tak często fotografowany i ściskany jak one. Niespodzianka – możemy obejrzeć nasz statek z wysokości 1500 m npm. Wystarczy tylko wyjechać autokarem na szczyt góry Dalsnibba. „Tylko wyjechać” tak naprawdę oznacza wspinaczkę najwyżej w Norwegii położoną krętą, górską drogą. Dajemy radę, adrenalina gwarantowana. Wieczorem słońce znów nie zamierza schować się za horyzontem.

Dzień 5

W Bergen wita nas typowa dla tego miasta pogoda – pochmurno i deszczowo. Ale tutaj przecież tak jest przez 300 dni w roku. Niedogodności pogodowe wynagradza miejscowy przewodnik Paweł, pokazując nam magiczne miejsca tego hanzeatyckiego, prężnego portu. Na targu rybnym sprzedawcy zachęcają do degustacji. Kosztujemy marynowanego łososia, kawior oraz mięso wieloryba. Żegnamy Bergen. Kierunek Oslo.

Dzień 6

Oslofjord – wita nas bardzo słonecznym dniem. Jesteśmy pełni podziwu dla kapitana, który sprawnie „wywija” pomiędzy dziesiątkami malowniczych wysepek. W stolicy Norwegii przewodniczka zabiera nas na zwiedzanie miasta. Jest słynny ratusz, nowoczesna skocznia narciarska Holmenkollen, Park Vigelanda i opera. 18.30 wszyscy na pokładzie. Kierunek Kopenhaga.

Dzień 7

Wpływamy do portu w Kopenhadze. Rozpoczynamy liczenie 1,2,3 ….. z nami 8 statków. Szybko mnożymy, wychodzi ok. 20 tys. ludzi. Wszyscy pewnie będą chcieli zobaczyć Małą Syrenkę, zmianę warty i Starówkę. Będzie ciężko w tym tłumie. Okazuje się, że nie jest tak źle. Zadziałała sprawna organizacja. Po rejsie kanałami jest nawet czas wolny na zakupy. Powrót na statek, uroczysta kolacja, wspólne fotki z kelnerami. Kierunek Kilonia.

Dzień 8

Ostatnie śniadanie z widokiem na morze, ostatnie BBC, B52, double v., espresso lungo. Żegna nas kapitan. W duchu myślimy „to nie był ostatni raz”. Schodzimy ze statku. Podjeżdża autokar z napisem MOANA. Do końca jak w zegarku.

Wszystkim uczestnikom rejsu serdecznie dziękujemy za miłą atmosferę oraz zaufanie, jakim nas obdarzyliście. Jednocześnie życzymy Wam zrealizowania kolejnych wymarzonych podróży.

 Tomek Jakubowski 

Czarek Jurczyk 

i zespół Biura Podróży MOANA